Jakiś czas temu na blogu poruszony został temat obiekcji jakie zadają osoby, którym prezentuje się biznes. Zebrałem kilka najczęściej się pojawiających z marketingu w tradycyjny sposób i ten internetowy. Dobry dowódca zawsze wie jakie są możliwe ruchy przeciwnika jeszcze zanim bitwa się rozpocznie i co ważniejsze, ma gotowy plan działania na każdy taki ruch. Napoleon Bonaparte nie bez przyczyny tak dobrze sobie radził w bitwach (przegrał zaledwie 3). Planował ruchy i instruował swoich dowódców co mają robić kiedy przeciwnik wykona dany manewr.

Podobnie dobry lider w MLM musi wiedzieć, że pewne sytuacje mogą (i bardzo często) mają miejsce. Trzeba się na nie przygotować przed rozpoczęciem bitwy… Poniżej znajdziesz kilka najczęściej pojawiających się pytań i obiekcji jakie spotkasz. Przygotuj sobie też własne odpowiedzi na nie. Możesz się zasugerować tym co napisałem. Zrób z tego dobry użytek.

  • To jest tylko dla młodych
  • To jest za trudne/nie dam sobie z tym rady
  • To nie działa
  • Ile będę zarabiać po dwóch miesiącach?
  • To jest piramida finansowa
  • Szanse na zarobienie w tym biznesie to 2-3%
  • Nie mam pieniędzy
  • Nie mam na to tyle czasu
  • Muszę o tym porozmawiać z żoną/mężem

To jest tylko dla młodych

Z chęcią się z tym nie zgodzę. Łatwo jest powiedzieć, że to tylko dla młodych kiedy trafia się na młodą osobę działającą w internecie. Zapraszam do odwiedzenia blogów osób starszych niż ja :)

Wojciech Diechtiar 35 lat

Jacek Sztucki 37 lat

Jacek Dudzic 46 lat

Andrzej Konopczyński 58 lat

Oczywiście za rok dane będą trochę mniej aktualne :)

Jeśli mowa o tradycyjnym MLM na spotkaniach w hotelach tego nikt wam nie powie, bo w około są różne grupy wiekowe. Mnie się przynajmniej nigdy coś takiego nie przydarzyło

To jest za trudne/nie dam sobie z tym rady

Ogólna zasada jest taka, aby wzmacniać poczucie własnej wartości w innych osobach. Niezależnie od tego czego dotyczy problem, pamiętaj, aby nie krytykować ale bardziej zachęcać do próbowania, pokazania wiary w ich możliwości. Powiedz, że to jeśli uwierzą w siebie tak jak Ty wierzysz w nich zaczną przenosić góry.

Można też uderzać w ich cele. Nawiązywać do nich w rozmowie, aby przypomnieć o co toczy się gra.

„To zrozumiałe, że dostałeś dużo informacji na początek. Musisz wiedzieć, że marketing sieciowy nie jest dla każdego. Są osoby, które wolą spędzić życie na etacie pracując dla kogoś przez 8 godzin dziennie i to jest ok.”

(warto zapytać teraz o powody, dla których dana osoba chciałaby podjąć współpracę, poznać motywy działania, które kierują daną osobą (rekin, delfin, jeżowiec, wieloryb) i wokół tego zbudować resztę treści)

„Jeśli nie jesteś jedną z tych osób, które chcą spędzić życie na etacie to od tego jesteśmy my, programy szkoleniowe i cała wiedza jaka Ci będzie potrzebna. Tą wiedzę trzeba później zamienić na umiejętności i do tego potrzeba działania. Pokażę Ci krok po kroku co trzeba zrobić aby zarobić w tym systemie, ale nie chcę abyś się teraz wpisywał do zepsołu.

Podszkól się trochę, zobacz czym to się je, na czym ta branża polega. Wszystkie informacje jakich będziesz potrzebować znajdziesz na blogu (podać link do bloga swojego lub jakiegoś lidera w twojej grupie). Dowiesz się ile zabawy jest w prowadzeniu własnej strony, interakcji i pomagania innym w ich problemach. Dowiesz się jakie kroki trzeba poczynić aby zacząć zarabiać w tej branży i kiedy zdecydujesz się, że jesteś gotowy na (tutaj wsadzić motywy działania, które poznałeś w rozmowie – w tym przykładzie wieloryb) to aby dać sobie pomóc w rozwijaniu tego biznesu zadzwoń/napisz itp.”

To nie działa

Znam takich, którzy powiedzieli, że to matematycznie niemożliwe aby w tym zarobić. Niektórym faktycznie przemówić się do rozumie nie da i nie chcę aby ktokolwiek próbował. Niektórzy zwyczajnie żyją we własnym świecie i za Chiny zdania nie zmienią. NAtomiast jeśli jest to czyjaś obiekcja na zasadzie, „jak mi udowodnisz, że to działa to da mi to do myślenia” (takie osoby się zdarzają) to można zrobić to na dwa sposoby.

Albo wyciąg z konta, albo pokazanie funkcjonującego systemu (np. budowanie się automatyczne listy mailingowej)

Słyszałem już nawet historię jak jeden z dystrybutorów MLM w czasie wieczoru z rodziną dostawał kąśliwe uwagi dotyczące tego czym się zajmuje w postaci „zarobiłaś coś już w tym?” (to była kobieta). A ona ze spokojem odpowiedziała im, że właśnie siedzą na kanapie, kupionej za pieniądze z sieci. Wtedy wszyscy zaczęli ją przepraszać i zmienili nastawienie do branży ogółem. Tak, że metoda każda dobra ;-)

Ile będę zarabiać po dwóch miesiącach?

Kieruj się prawdą, nie ma nic gorszego niż mieć później wyrzuty sumienia, bo się przekonało kogoś kłamiąc odnośnie dochodów. Powidz prawdę w postaci własnej historii albo historii kogoś kogo znasz. Ja z kolei powiedziałbym to w ten sposób :

„To świetne pytanie. Każdy działa tutaj na własną rękę. Nie chcę Ci mówić ogranych regułek, że to zależy od osobistych starań. Każda z osób z jaką byś tutaj porozmawiał odpowie Ci inaczej, bo każdy zaczynał inaczej, działał wydajniej albo mniej wydajniej, nie ma reguł.

Kiedy ja zaczynałem zarobiłem 1500zł, ale później była straszna kicha. Zacząłem się uczyć jak działać w tej branży i na ponowne rezultaty czekałem przez ponad rok. Nie znaczy to, że Ty będziesz mieć podobne wyniki, ale z tym co się nauczyłem i wiem o tej branży można zrobić to o wiele szybciej, jeśli się wie ja to zrobić.

Marketing sieciowy to prowadzenie własnego biznesu. Tu nie ma gwarancji, nie ma pułapu dolnego ani górnego”

To co tu napisałem dotyczy oczywiście spotkanie w klasyczny sposób (hotele, herbatka, prezentacje). W internetowym marketingu posłuż się tym co już wiesz, co uzyskałeś. Nie ma sensu pisać, że zarabiasz 50.000 jak nie zarabiasz. Ale możesz powiedzieć, że masz już listę 100 osób po miesiącu, z którymi budujesz relacje. To jest mierzalny rezultat, nawet jeśli jeszcze nikogo nie rekrutowałeś przez internet. W internetowym marketingu 100 osób to niedużo, ale i tak masz lepszy wynik niż 95% Twojej konkurencji.

To jest piramida finansowa

W gruncie rzeczy jak Ci ktoś powie, że to piramida finansowa – szkoda na niego czasu. Przekonywać nie ma sensu, każdy wie swoje i zdania nie zmieni. Mnie kiedyś znajomy ze szkoły sredniej próbował przekonać (uratować), że wdepnąłem w niezłą kakę i powinienem się z niej jak najszybciej wyplątać. Moje argumenty przeciwko jego argumentom. Wynik? On dalej swoje, a ja dalej swoje :) Naprawdę, szkoda czasu.

Jeśli zdarzy się, że trafi Ci się taka osoba przy rozmowie z innymi osobami, które akurat temat mlm interesuje możesz użyć „odbicia” pytania i zapytać, „Co pozwala Ci tak sądzić?„. Tylko po to aby „ochronić” inne osoby przed negatywnym wpływem tej jednej.

Przeważnie jest tak, że taka osoba nie ma pojęcia dlaczego tak sądzi i poda Ci pierwszy lepszy powód jaki jej przyjdzie do głowy… np. „Bo to praca na tych na górze„, ok, a czym się zajmujesz albo zajmowałeś wcześniej? „Pracowałem w biurze” więc twój szef dostawał wynagrodzenie za twoją pracę. Rożnica taka, że nie wiesz ile dokładnie…

Najlepiej jest oczywiście nie dopuścić takiej osoby do głosu. Jak? Standardowe pytanie po każdej prezentacji : 3 grupy osób:

  • wchodzę w to
  • muszę się zastanowić
  • nie podoba mi się w cale

Jak się nie podoba – dzięki za czas, do widzenia. Zostaniesz tylko z osobami, które się zastanawiają.

Szanse na zarobienie w tym biznesie to 2-3%

W tym wypadku posługuję się tym czego nauczyłem się od Tima Salesa. Zabójczo skuteczne, polecam :

Od kiedy osiąganie celów ma coś wspólnego z „szansami” na ich realizację?

Gdybym przyszedł do Ciebie i zapytał jakie mam SZANSE na zrzucenie 2 kilogramów … byłoby to głupie pytanie, bo to czy mi się uda zależy od mojego wysiłku, a nie od „szans na sukces” … Jeśli się poddam na starcie to kilogramy zostaną i celu nie osiągnę. To właśnie uwzględniają owe „statystyki” o których mówisz. Większość ludzi się poddaje i rezygnuje więc jak mają osiągnąć wyznaczony cel nawet nie próbując?

Nie mam pieniędzy

Jeśli faktycznie jest to powodem, że ktoś nie może wejść w biznes z Tobą teraz (bo np. dostał w tym miesiącu więcej rachunków, doszły opłaty z auto itp – wszystko jest możliwe) to nie ma sensu naciskać. Jeśli ktoś faktycznie nie może teraz opłacić sobie wejścia do struktur marketingu sieciowego można zrobić 2 rzeczy.

  • Pierwsza to pozwolić tej osoby zgromadzić spokojnie fundusze, dzwoić co jakiś czas, edukować już trochę jak się buduje taką sieć, jak się pozyskuje klientów.

Zrobiłem tak kiedyś i efekt był taki, że krótko mówiąc – straciłem czas, a tamta osoba po pewnym czasie przestała odbierać telefony. Także zdecydowanie odradzam.

  • Druga możliwość (świetna rada od Eric’a Worre – polecam jego video-stronę) Dana osoba nie ma w tym momencie pieniędzy, będzie zbierać i jest zdecydowana się przyłączyć. Jak to potwierdzi zapytaj jaką historię chce opowiadać przez resztę swojej kariery jako lider w marketingu sieciowym :

„A no wiecie, nie miałem pieniędzy, poczekałem miesiąc aż nazbieram i wtedy wszedłem”

albo

„Pomimo, że nie miałem pieniędzy na wejście znalazłem sposób aby je dostać i podjąłem działanie pomimo nieciekawych warunków na rynku gdzie był kryzys finansowy, a ludzie szukali sposobów na zaoszczędzenie każdej złotówki, ponieważ wiedziałem, że z marketingiem sieciowym osiągnę niesamowite rezultaty nie chciałem zwlekać”

Zapytaj, którą historię wolisz opowiadać przez kolejne lata pracy w tej branży?

Nie mam na to tyle czasu

Jeśli ktoś nie ma czasu to warto zapytać czy to jest jedyny powód. Czasami to nie jest główny powód. Jeśli jednak faktycznie ktoś sądzi, że nie starczy mu czasu mówię, że sam na początku poświęcałem temu 2 godziny dziennie.

„Zdaję sobie sprawę z tego, że ten biznes nie jest dla każdego. Jeśli podoba Ci się to czym się teraz zajmujesz i widzisz jak dzięki temu Twoje życie się zmieni za powiedzmy 5 lat to trzymaj się tego. Jeśli jednak jest inaczej to lepiej jest wygospodarować te 2 godziny w ciągu dnia i próbować zrobić coś innego niż do tej pory.”

Jak ktoś nie chce to nie. Przecież nie będę się kogoś później prosić aby wykrzesał z siebie iskrę… To w ich interesie leży aby włożyć w to energię. Jak nie chcą korzystać z mojej albo Twojej obecności, kogoś kto się zna i może pomóc to trudno. Każdy dokonuje własnych wyborów.

Muszę o tym porozmawiać z żoną/mężem

Jak ktoś nigdy nie miał styczności z branżą i trafia na spotkanie, po którym mówi że musi przedyskutować z kimś to i owo często idzie nauka od „starej gwardii”, aby przyprowadzić tę osobę i nic jej wcześniej nie mówić, aby zobaczyła pełny obraz sytuacji, a nie szczątkowe informacje od kogoś kto był pierwszy raz. Tego też byłem uczony od początku działania w MLM.

Efekt? Ci ludzie nigdy więcej się nie pokazali :) KAŻDY porozmawiał z kim miał rozmawiać (żona, mąż, wujek dobra rada, internet opinie), wyrobił sobie zdanie, albo spalił listę ciepłych kontaktów i zniknął na zawsze. Jak ktoś jest zupełnie nowy i nie zna branży jedyne co zapamięta ze spotkania to: kupa forsy do zgarnięcia, opłata licencyjna i sprzedawanie. Nic więcej. Tylko to przekaże później innej osobie, więc z drugiej strony szkoda się dziwić, że ludzie znikają ;-)

Prawda jest taka, że nie ufają Tobie (tak jak mnie nie ufali) na tyle aby zainteresować się taką działalnością „w ciemno”. Nie potrzebowaliby wtedy radzenia się innych osób. Jak znajomi dzwonią i pytają czy idę z nimi na film to nie sprawdzam w internecie opinii, obsady, rankingów i nie szukam niczego lepszego. Jak mi znajomy, do którego mam zaufanie mówi, że film jest warto obejrzeć to jak mam czas wsiadam w auto i jadę.

Zdarza się, że do mnie czasem ktoś pisze z pytaniem co myślę o tej albo o tamtej firmie. W większości przypadków sprawdzam co mają za produkty, skąd jest firma, jak długo działa oraz jakie mają rankingi popularności w wyszukiwarkach i moja rada : „to normalny mlm, jak Ci się podoba to dołącz się i buduj biznes„. Tylko pare razy zdarzyło się, że faktycznie odradziłem przystąpienie do firmy, bo ocierała się o piramidę finansową (firma miała kosmiczne wpisowe i wirtualne produkty, przypominała zmodyfikowany system argentyński).

Podstawa

Podstawa to mówić prawdę. Kłamstwo ma krótkie nogi.

Pamiętam jak w pierwszej firmie MLM w jakiej byłem uczono nas aby robić odbicia na pytania. Np. „Ile będę zarabiać po 2 miesiącach?” odpowiedź też miała być pytaniem „A ile chciałbyś zarabiać” i tego rodzaju odpowiedzi… bez odpowiedzi. Coś jak unikanie.

Prawda jest taka, że osoby robiące w ten sposób (wstyd, bo też tak kiedyś robiłem) stawiają się w głupiej sytuacji. Nie pomagasz sobie robiąc coś takiego… Osoby będą się czuły zmieszane, ale w zasadzie nie osiągniesz nic poza zmieszaniem.

Lepiej jest powiedzieć prawdę „słuchaj jeszcze nic nie zarobiłem, zacząłem dopiero 2 miesiące temu i dużo się muszę jeszcze nauczyć, ale nie liczy się dla mnie to ile teraz zarabiam tylko ile możemy wspólnie wyciągnąć z tego interesu„.

Można stosować tą technikę „odbicia” ale umiejętnie i na pewno nie w tym kontekście. Zadać pytanie ale w ukierunkowany sposób. Np.

To wpisowe kosztuje za dużo

Ok, a co by musiało w tym być abyś tyle zapłacił?

Wtedy ukierunkowuje się myślenie tej osoby na tym co musiałoby się znaleźć w tej cenie i też pokaże Ci czy to faktycznie jest prawdziwy powód. Drugie dobre pytanie jakie możesz zadać to stara metoda Franka Bettgera „każdy ma dwa powody – jeden prawdziwy i drugi, który dobrze brzmi„. Jeśli zapytasz się drugiej osoby „czy to jedyny powód dlaczego nie chcesz wejść w ten biznes?’ (wysokie wpisowe), a ta osoba odpowie, że to nie jest jedyny powód, bo jeszcze produkty są mało popularne to właśnie Ci podała prawdziwy powód.

Miłej zabawy w generała własnego biznesu :)

Jakie Ty najczęściej dostajesz pytania?

Nigdy się nie poddawaj

Zobacz także