To historia z czasów robienia listy znajomych.

Jeden z moich znajomych (Łukasz) przyglądał się mojemu biznesowi mlm. Zaprosiłem go na naprawdę duże spotkanie. Miała być to zwykła prezentacja, ale prowadzona przez gościa z zagranicy.

Łukasz oglądał już 3 raz prezentację tego mlm. Siedliśmy w 2 albo 3 rzędzie, i słuchaliśmy przemówienia, prezentacji, historii tego człowieka, jak trafił do biznesu, co robił wcześniej i gdzie zaszedł teraz. Nie ukrywam – dość imponujące to było. Ale nie o nim chciałem powiedzieć.

Jak zapewne wiesz w tradycyjnym modelu tego biznesu mlm (zapraszaniu znajomych) lista wyczerpuje się w mgnieniu oka. Miesiąc, dwa i listy nie ma. Na Sali było masę osób, którym listy znajomych dawno się wyczerpały. Jak ktoś przyprowadzał KOGOKOLWIEK na spotkanie to było wielkie „WOW co za facet”, albo „co za babka”. Po dziś dzień niewiele się zmieniło…

Więc siedzę tam ze znajomym, prezentacja się kończy odwracam się do niego i zaczynamy rozmawiać na temat mlm. W koło gwar jak po koncercie. Przychodzi mój sponsor, sponsor tego sponsora i jest już nas czterech. A raczej trzech – na jednego… W pewnym momencie tej rozmowy dało się wyczuć taką presję na mojego gościa. Co chwilę przybywało nowych osób stających wokół (pamiętasz? Nie mieli swoich gości) i przyglądali się rozmowie.

W pewnym momencie straciłem rachubę ile osób było „na jednego”.  Szczerze to nie wiedziałem co robić. To wyglądało jak nagonka… „Ten biznes jest fantastyczny”, „Widzisz to już trzeci raz, zdecyduj się”, „Widziałeś te pieniądze do zarobienia?” itp itd. I chyba nie muszę wiele mówić jak to się skończyło. Podziękował i pojechał do domu. Poleceń żadnych powiedział, że nie da, bo nie może narażać swoich znajomych na coś takiego.

I trudno się z nim nie zgodzić.

Wnioski liderów z historii po tym spotkaniu?

Będziesz w szoku…

„Trzeba iść do następnego znajomego, on się nie nadaje” krótko mówiąc „następny”

Od tamtego dnia nie pokazałem się na żadnym spotkaniu ze znajomym. Jakiś czas później natknąłem się na możliwość budowania własnej listy przy użyciu internetu. Przypadek? Nie wierzę w coś takiego jak przypadek :)

Teraz zamiast co rano denerwować się telefonowaniem do znajomych, sprawdzać swoją listę kontaktów z telefonu komórkowego  i „kto mi jeszcze został” wstaję z uśmiechem, robię sobie spokojnie kawę, śniadanie i sprawdzam „ile nowych osób na liście przybyło”. Dzięki temu, że działa to w ten sposób możesz (jeśli chcesz) odizolować się od ludzi, którzy nie koniecznie wiedzą co jest dla Ciebie najlepsze. To nie znaczy, że to są złe osoby. Ale nie dam się zatrzymać dlatego, że sponsor czegoś nie wie albo czegoś się boi. Wielu osobom z mlm dałem już tę radę… Myślenie kategoriami „bo tak już jest, bo tak się robi od wielu lat, to sprawdzone metody” jest małym myśleniem. Świat się zmienia, trzeba patrzeć na rzeczy z szerszej perspektywy.

mlm-2Najlepsze w obecnym działaniu jest to, że nie muszę palcem kiwnąć aby budować sobie listę. To się dzieje cały czas, nawet teraz kiedy to czytasz, a ja być może smacznie śpię albo świetnie się bawię. To trochę jak stawanie się inżynierem i budowanie tamy na rzece. Potrzebujesz zrobić plan, opracować strategię i poświęcić czas na zbudowanie swojej tamy.  Część wody jaką skierujesz na tamę przeleci przez turbiny Twojego rozwoju i da Ci zastrzyk gotówki. Kiedy to zrobisz, wystarczy, że będziesz co jakiś czas doglądać swojej własnej tamy.

Robienie listy kontaktów do biznesu mlm z rodziny i przyjaciół to paranoja… Widziałeś kiedyś Mc Dolanda gdzie przychodzą tylko znajomi właściciela? Widziałeś kiedyś stację benzynową gdzie tankują tylko przyjaciele? Gdyby na znajomych opierać biznes, ŻADEN by się nie utrzymał…

Czy to jednak oznacza, że znajomym nie wolno prezentować biznesu i produktu/usługi? Jasne, że nie. A czy zabroniłbyś przyjacielowi tankować na swojej stacji benzynowej? Pewnie też nie. Jeśli chcą – przedstaw im wszystko od A do Z. Ale to tylko pod warunkiem, że to oni przyjdą do Ciebie, a nie Ty przychodzisz do nich i prosisz się „stary, weź no kup ten produkt bo obrót muszę zrobić”.

A tak to niestety wygląda w większości przypadków w mlm. Ludzie uganiają się za tym aby kogoś wpisać, aby komuś sprzedać zamiast pomyśleć, JAK sprawić aby oni przyszli do Ciebie…

A Ty co robisz? Próbujesz naciskać na swoich znajomych czy budujesz listę ludzi zainteresowanych? Taka lista (nawet bardzo mała) jest więcej warta niż lista olewających Cię znajomych.

Nigdy się nie poddawaj

Zobacz także