Czy wiesz jak naprawdę trzeba nawalić aby ponieść porażkę w tej branży? Ile trzeba (nie) zrobić aby nic nie wyszło? Prawda będzie nieco brutalna, ale może otworzy Ci oczy na realia. Takie coś jak wybór firmy czy „nie poddawanie się” ma swoje drugie dno, o którym nie dowiesz się od swojego sponsora, któremu zależy tylko na rekrutacji i stałym obrocie. To są rzeczy jak tabu. Nikt o tym nie mówi, ale jednak wszyscy to wiedzą…

Po pierwsze – źle wybrana firma to kiepski fundament

mlm-2Tak, tak, tak, znowu to gadanie o firmach. Nie mam zamiaru tu robić jakiejś krypto reklamy jeśli tak na to patrzysz… W mojej opinii wszystkie firmy mlm są dobre, ale nie są dobre dla każdego. I tu jest ten jeden problem gdzie większość ludzi się potyka.

Szukają idealnej firmy, do której będzie dużo chętnych zamiast poszukać idealnej firmy … dla siebie samych. W ten sposób tracą niewyobrażalne ilości czasu na szukaniu, zapisywaniu się do wszystkiego co się nawinie i przekonywaniu samych siebie „że tym razem to ludzie będą wchodzić jak szaleni – to musi być to”.

Ostatnio czytałem na jednym anglojęzycznym blogu jak facetowi rozwiązali firmę MLM (po prostu przestała istnieć) i przez 18 miesięcy szukał kolejnej. Pytanie czemu tak długo skoro w stanach jest ich około 1500 kiedy u nas ledwo setka? Odpowiedź jest bardzo prosta. Gość miał 15 letnie doświadczenie w mlm i widział jakich kryteriów potrzebował do określenia „idealnej firmy”. Wybrał bazując na tym co jest najlepsze dla niego, jaki produkt go fascynuje, jaki plan wynagrodzeń spełnia jego oczekiwania. Nie zastanawiał się „czy to będzie super firma dla każdego”. Teraz po prostu szuka ludzi, którzy są podobni do niego, podzielają jego wizję i upodobania. Robi dokładnie to samo co przez ostatnie 15 lat i ponownie odnosi sukcesy :)

A jak jest z Tobą? Dalej szukasz idealnej firmy dla innych czy znalazłeś już coś dla siebie?

Druga metoda na porażkę to poddać się.

Chociaż tutaj ciężko jest to nazwać porażką… Dlaczego?

Gdybym chciał biegać szybko na 100 metrów i po 3 miesiącach treningów zrezygnował to ciężko to nazwać porażką. To rezygnacja wynikająca ze słabego umysłu i hartu ducha. To, że rezygnujesz z próbowania nie oznacza, ze poniosłeś porażkę i zwycięstwo nie jest możliwe.

Wiele osób w tej branży podtrzymuje stwierdzenie, że jedynym sposobem na przegraną w tym biznesie to poddanie się. I mają po części rację. Dlaczego po części? Bo nie mówią do końca prawdy. Cała prawda wygląda tak :

„Jedynym sposobem na wygraną w tym biznesie jest pozostać w nim na tyle długo, aż się nie powiedzie, ale w tym czasie wykonywać wszystkie kluczowe czynności, które są wymagane do osiągnięcie danego rezultatu”

Czyli z polskiego na nasze – samo pozostanie w biznesie nie gwarantuje sukcesu. Pozostanie w biznesie i działanie w jego rozwijaniu to 2 różne rzeczy. Nie można się poddawać w DĄŻENIACH. Budowanie biznesu (zwłaszcza w mlm) to skumulowane działania. Jeśli jest do pozyskania powiedzmy 1000 stałych klientów aby uzyskać wolność finansową to komuś to może zająć rok, a komuś innemu 15 lat. Ale idea jest fajne, bo dokładasz cały czas i nie zaczynasz od zera w każdym miesiącu.

Natomiast jak po tych 3 miesiącach czy 6 miesiącach rzucasz wszystko w pierony, bo zrobiłeś dopiero połowę swojego planu, a jeszcze nie jesteś milionerem, to sam sobie pluj w brodę. Nikogo to nie interesuje czy Ty zrobisz tę pracę w tydzień czy w rok. To w Twoim interesie leży zrobienie tego kiedy możesz. I nawet jak zrezygnujesz to też mało kogo obejdzie. Bo ludzie, którzy naprawdę chcą niezależności nie tracą czasu na czytanie głupot w internecie, po prostu robią to co wiedzą, że przybliży ich do realizacji swojego dążenia.

Samo „nie poddawanie się” do niczego nie Cie zaprowadzi jeśli nie zaczniesz przebierać nogami biegnąc, idąc, a nawet czołgając się do mety…

Trzeci sposób – Być głupim

Szczerze – to nie wiem jak inaczej to określić. Jest tyle osób, które chce więcej od życia, ale nie chce poświęcić swojego czasu i energii na zdobycie tego „więcej”.

Chcą prowadzić biznes w internecie, ale nie chcą poświęcić czasu na naukę jak to robić.

Chcą mieć dziesiątki, setki, tysiące ludzi w zespołach, ale nie robią wiele aby to się urzeczywistniło.

Chcą mieć więcej czasu dla siebie i rodziny, ale nie poświęcając niczego w zamian.

Czasem ten paradoks trzeba nazwać po imieniu. Głupota… Można jednak to łatwo przerwać i zamienić głupotę na działanie. Jakiekolwiek, które w jakiś sposób przybliży Cię do realizacji tego pierwotnego marzenia, które każdy z nas w głębi posiada. Czasem nawet nie jednego ;-)

Od jakiegoś czasu pojmuję sukces jaki proste równanie, sumę dwóch elementów:

Pierwszy element to wszystko to o czym przeczytasz w książkach, dowiesz się na seminariach itp czyli: wiara w to co robisz, wiedza jak to zrobić, sposób myślenia, wizualizacje, afirmacje, ludzie jakimi się otaczasz, posiadane doświadczenia i co tylko Ci jeszcze przyjdzie do głowy. To pierwszy element.

Drugi element to zastosowanie tego w działaniu.

Połączenie tych dwóch rzeczy daje wyniki

Ale…

Zastosowanie tylko jednego z nich da Ci frustrację, zniechęcenie, zwątpienie, poczucie winy. Jeśli masz wiarę, wiedzę, wizualizujesz, afirmujesz i… nic z tym nie robisz to jak chcesz mieć wyniki? Jesteś szalony (albo głupi). Jak kto woli.

Jeśli natomiast myślisz, że rzucając się do działania bez wiedzy osiągniesz sukces to również jesteś szalony. Wielu rzeczy trzeba się nauczyć.

Jeśli myślisz, że edukacja jest droga – powinieneś zobaczyć jak droga jest głupota.

Zobacz także